zegarek hugo boss damski złoty

Nietrudno jest zaprojektować klasyczny, tradycyjny chronograf – trudno zrobić to w oryginalnym, a dalej eleganckim stylu. Patrząc na Heritage 1948, pierwsze w oczy rzuciły się Wam pewnie uszy, wykręcone do środka jak jakaś modernistyczna rzeźba. Gdyby zamiast do internautów Jean-Claude Biver zwrócił się do mnie, pewnie zasugerowałbym mu mniejszą kopertę, nieco węższy bezel (moim zdaniem najmniej udany detal) i jednak sporo cieńszy profil koperty - szczególnie, że mechanizm jest ponad dwukrotnie cieńszy, niż cały zegarek. Czy mówiąc wprost wolałbym wersję jeszcze bliższą oryginałowi? – pewnie tak. Jak już zdążyłem nadmienić, każdy kolejny projekt pod marką M.A.D.Editions tworzony będzie przez innego twórcę, wspieranego jedynie z boku przez ekipę MB&F. 'Dwójka' – zawsze trudna jako sequel do jakże udanej części pierwszej – przypadła w udziale Ericowi Giroud. Z racji tego, że klatka tourbillonu wykonuje jeden pełny obrót w ciągu minuty, jej ramiona można w sumie traktować jak wskazówki małej sekundy. Lange & Söhne w swojej liczącej sobie niecałe 3 dekady 'nowożytnej' historii przygotowało wiele kultowych modeli i na ich tle 1815 w wersji ze stoperem raczej nie wypada okazale. To zasługa wielkości, wagi i znakomitej, idealnie spasowanej bransolety ze świetnym, wygodnym zapięciem Glidelock (wbudowana w zapięcie przedłużka, regulowana co 2mm w zakresie pełnych 2cm). Koperta i bransoleta to super-austenityczna, odporna na korozję stal 904L, wykończona naprzemiennie polerowanymi i satynowanymi fragmentami, tworzącymi spójną całość.
Wyraźnie rzucająca się w oczy wskazówka snowflake determinuje postrzeganie zegarka jako 'nurka', tym bardziej, że to przecież Black Bay – diver z krwi i kości. Tudor gwarantuje też pewien, bardzo solidny, poziom wykonania - moim zdaniem najwyższy w swoim segmencie rynku. Ich górną powierzchnię udekorowano poziomymi szlifami, krawędzie zostały załamane i wypolerowane na połysk natomiast boczne ścianki mają szlif pionowy korespondujący z identycznym wykonaniem koperty. Całość prezentuje się znakomicie, a liczne smaczki wykończenia dodają nowemu Aquatimerowi sporo klasy. GO zastosowało w zegarku substancję świecącą. Trafiła ona na wskazówkę godzinową i minutową (w formie wąskiego paska) oraz na towarzyszące indeksom godzinowym małe kuleczki. Pomimo dość skromnej ilości Super-LumiNovy w ciemności swobodnie odczytamy aktualny czas. Lekko przeprojektowano jedynie koronkę z lakierowanym logo firmy i przyciski z dodanymi elementami kolorystycznymi, powtórzonymi również na czarnej tarczy (zegarek dostępny jest także w brązowej i białej kolorystyce). Recenzja którą przeczytacie za chwilę była - przyznaję się szczerze - wyborem czysto egoistycznym. Jej bohater jest nietuzinkowy w swoim designie, nietypowy od strony funkcjonalnej i ekstremalnie kosztowny zarazem, a mimo to ciągle śni mi się po nocach.
Kolejny kolor z barw Alinghi RBR – ciemnoniebieski, tudzież granatowy – Tudor wykorzystał projektując tarczę. Odcień matowego cyferblatu jest na tyle głęboki i ciemny, że momentami wpada nawet w czerń, a pełną 'niebieskość' pokazuje dopiero w mocnym świetle słonecznym. I wypada przy tym smakowicie. replika ure Duże, wyraźne cyfry widać doskonale zawsze, przy każdym oświetleniu i pod każdym kątem. No i jest wreszcie akustyka. Wybijanie upływającego czasu można uznać za kompletną ekstrawagancję, ale jeśli założyć, że zegarki mają sprawiać przyjemność i dawać frajdę – nie ma komplikacji, która robiłaby to lepiej.