Choć dla wielu tarcza to najważniejszy element zegarka, w przypadku 35 mm PRX-a to bransoleta wychodzi na pierwszy plan. Jest to zasługą zintegrowanej konstrukcji, gdzie niewielka i krótka koperta (lug to lug to 39 mm) płynnie przechodzi w stalową opaskę z szerokich, płaskich ogniw, która jako pierwsza przykuwa naszą uwagę, gdy patrzymy na zegarek z pewnej odległości. Jak się okazuje, jednostronny naciąg w trakcie codziennego użytkowania daje radę. Nawet wówczas, gdy prowadzimy anemiczny jak żółw tryb życia, czasomierz dobrze się nakręca. Na zakończenie wspomnę jeszcze o dokładności pomiaru czasu. Ta jest na przyzwoitym poziomie i mieści w granicach akceptowalnych od 2 do 5 sekund / 24h. Ważniejsze jednak niż to, że czy warto biec do salonu po poprzedniego Speedmastera jest to, czy warto kupić nowego? I czy ta zamiana w ogóle miała sens, czy może lepsze okazało się wrogiem dobrego? Z lekko fakturowaną czernią karbonowego kompozytu kontrastuje więc turkusowa, środkowa cześć koperty z jej dwiema wypustkami po bokach, fakturowany pasek z gumy oraz elementy tarczy. Cyferblat - jak łatwo zresztą domyślić się po nazwie modelu - jest szkieletowany, z transparentnym wglądem w elementy szkieletowanego mechanizmu. W świecie mechanicznych chronografów zdominowanych przez kalibry Valjoux i ETA to właśnie jednego z tych mechanizmów można by się spodziewać pod szafirowym deklem SpidoSpeed. O dziwo jednak wybór Linde Werdelin padł na zupełnie inny silnik, dostarczony przez stosunkowo mało znaną szwajcarską manufakturę Concepto. Royal Oak, Nautilus, Ingenieur, Laureato – to te modele przejęły nadgarstki facetów szukających czegoś bardziej efektownego, niż ograny, złoty, okrągły zegarek na skórzanym pasku... taki jak na nadgarstku prawie każdego mijanego na ulicy gentlemana.
Sam cyferblat ma niespotykany kolor - wydaje się być srebrny, ale przy odpowiednim kącie mieni się szampańskim złotem. Na jego udekorowaną szlifem słonecznym powierzchnię trafiły nakładane, polerowane indeksy o ciekawym kształcie. W górnej części znajdziemy vintage logo Heuer - kolejne świetne posunięcie - a w dolną część wkomponowano małe okienko daty. Klasyczne Defy tak naprawdę ma niewiele, żeby nie powiedzieć nic, wspólnego z klasycznym zegarkiem – takim z definicji, z ogólnego wyobrażenia. Classic należy rozumieć bardziej jako najbardziej 'klasyczną' wersję Defy, zazwyczaj dużego, złożonego i naładowanego komplikacjami. Zegarek ma zdecydowanie sportowy charakter, choć Zenith odszedł nieco od kanonu sport/casual, rezygnując np. replica orologi O ile pasek zasługuje na same pochwały - jest miękki, wygodny, z porządną klamerką i teleskopami quick-release - o tyle bransoleta pozostawia trochę do życzenia. To sporo, ale za karbon, in-house i świetną mechanikę dość rozsądnie, zważywszy na cenę innych tego typu propozycji. Za np. podstawowego Richarda Mille trzeba wyłożyć znacznie więcej. HUBLOT King Power UNICO All-CarbonRef: 701.QX.0140.RXMechanizm: HUB1240 UNICO, automatyczny, 72h rezerwy chodu, 28.800 A/h, mała sekunda, datownik, chronograf fly-back z kołem kolumnowymTarcza: szafirowe szkło z nakładanymi indeksamiKoperta: 48×17.
Do odczytu czasu służą dwie eleganckie wskazówki typu leaf. Ich podstawa i koniec są cieńsze niż środek, dlatego wyglądają niczym długi i wąski liść - stąd nazwa. Końcówka minutowej jest lekko wygięta, a tym samym dopasowuje się do krzywizny tarczy. Ponadto na tarczy znajdziecie najczęściej występującą i najbardziej użyteczną komplikację, czyli datownik oraz delikatnie wkomponowaną na godz. Najbardziej wyraźna różnica między zegarkami Rolexa i Tudora leży nie w sposobie ich wykonania i nie w materiałach, a w mechanizmach używanych przez obie marki.